piątek, 13 lipca 2012
Rozdział 11
Całą noc oglądaliśmy filmy. Mój "niepociągający" chlopak usnął pierwszy wtulony we mnie.
Ułożyłam się wygodniej na poduszce. Nie mogłam zasnąć.
Godzina 3 nad ranem, a ja jeszcze nie śpię. A co jeśli zraniłam go? Nie no raczej nie.
Ale... Koniec! Pocałowałam go w czuprynę i po 15 munutach zasnęłam.
***************
Wracając już do rzeczywistości czułam na sobie czyjś wzrok. Myślałam, że to jak zwykle Harry.
Ale zaraz, zaraz... Ktoś stoi przede mną, a Harry przytula się do moich pleców. Otwieram oczy, a tu przede mną sti wyszczerz.
- MAMA?! - krzyknęłam tak głośno, że Harry się obudził i spadł z łóżka. O mój boże... Co za żenada.
Harry biroąc pod uwagę, że był w samych bokserkach wgramolił sie z powrotem szybko pod kołdrę.
- Cześć. Przyjechałam w odwiedziny. Sama mówiłaś, żebym robiła to często. - przypomniała mi i jeszcze bardziej się wyszczerzyła.
-Cz-cześć... Em... No dobrze. Ad już wstała? Idź do kuchni, zaraz tam zejdę. - wyjąkałam nadal zszokowana.
Kiedy mama wyszła złapałam sie za głowę i stęknełam. Patrzyłam się tępo w sufit. W pewnym momencie zamiast sufitu widziałam twarz chłopaka, na którą opadały loczki.
W sumie teraz na moją też.
- Cześć kocie - wymruczał mi na ucho, pocałował i nie chciał przestać.
- Cz... Cze.. ść - mówiłam przez pocałunki. - Dobra... Już. Ja muszę isc do mamy. - niechętnie spojrzałam na drzwi.
Loczek bezradnie opadł z powrotem na łóżko. Pokiwał głową i wstał sie ubrać. Zaczęłam się śmiać. Miał jakąś taką przerażoną minę.
- Chyba nie boisz się mojej mamy? - podeszłam do Niego i przytuliłam się do jego pleców. Chciałam jakoś go wesprzeć.
- No... może troszeczkę - sam nerwowo się zaśmiał i obrucił mnie tak, żebym normalnie
mogła się przytulić. Pocałował w czubek głowy i powrócił do wykonywania przerwanej czynności.
Sama podeszłam do szafy, wyciągnełam jakieś dresy i granatową bokserkę. Zaczęłam się ubierać i we dwoje zeszliśmy do kuchni. Kiedy schodziliśmy po schodach zamurowało mnie. Tata tez był.
- Tata też jest? - zapytałam sama siebie mile zaskoczona. Harry głośno przełknął ślinę. Mocniej ścisnełam jego dłoń, żeby pokazać, że jestem z Nim.
Kiedy weszłam do kuchni był komplet i... Jakaś mała dziewczynka...
- CZEŚĆ RODZINKO! - zaczęłam się witac z mamą i tatą. Spojrzałam niepewnie na dziewczynkę.
- Czesć mała. Jestem... hmm Blaize. A Ty to kto? - przesłodko się do Niej uśmiechnęłam. Była śliczna. Miała może ze 2 latka.
- No więc to jest Marie. Zaadoptowaliśmy ją. Masz teraz siostrę - odpowiedziała mama dumna z siebie. Troszkę się zdziwiłam, ale na szczęście moich rodziców było na to stać.
- Awwww... - zawołałam gdy mała mnie przytuliła. - DZiękuję. Może chcesz kakałko? - spytałam kiedy mnie puściła.
- Poplosie. - odpowiedziała cienkim dziecięcym głosikiem. Wyprostowałam się i spojrzałam na mojego skrepowanego chłopaka. Od kiedy On taki nieśmiały?
- No więc mamo, tato. To jest Harry. Mój chłopak. I nie zadawac głupich pytań! - od razu wolałam uprzedzić.
- Witaj chłopcze. - mój tata podszedł do lokowatego i uścisnął mu dłoń usmiechając się.
- No to juz wiem czemu.. - spojrzałam na moją matkę ostrzegawczo. - Miło mi Cię poznać - uśmiechnęła się i przytuliła Hazzę.
- Dzień dobry państwu - już się troszkę rozluźnił. Zaczął robić wcześniej wspomniane kakałko dla dziewczynki. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- No to opowiadajcie co tam u was - uśmiechnęłam się do rodziców biorąc Marie na kolanka.
- Dobrze. Mała jest naprawdę grzeczna. Zaadoptowaliśmy ja tydzień temu. Mieszkała w naprawdę okropnym domu dziecka. - zaczeła mama.
- Cieszysz sie z nowych rodziców? - to pytanie skierowałam do mojej nowej siostry.
- Tak - schowała twarz w swoich długich włosach. Awwww. Aż ciepło mi się zrobilo na sercu. Włosy miała długie lokko pokręcone.
- My też bedziemy takie mieć - zawołałam do Harrego. ten tylko się zaśmiał i podał małej kakao.
- Może państwo chcą coś do picia? - spytał moich rodziców. Jaki On wychowany!
- Nie mów do nas "państwo" ja jestem Alex, a to jest Caroline. - powiedział swobodnym tonem. - Jeśli mógłbyś mi przygotować kawę byłbym wdzięczny.
- Ja poprosiłabym szklankę soku pomarańczowego. Wiem że macie - to drugie zdanie skierowała do mnie.
- Już się robi. - wyszczerzył się i poszedł po zamówienia dla moich rodziców.
- No to teraz ty opowiadaj jak u Ciebie. - powiedziała mama dyskretnie kierując głowę w stronę mojego boyfrienda(xD). On ednak to zauważył i usmiechnał sie pod nosem tak jak i ja.
- Wszystko dobrze. Chodziłam do pracy jak chłopaki byli w trasie. Pracowałam na zmianie razem z Ad. Jak wrócili to zrezygnowąłyśmy.- zaczęłam swój monolog.
Opowiedziałam jej wszystko oprócz tamtej feralnej imprezy u mnie w domu. Mama cały czas spoglądała kątem oka na siedzącego obok mnie Harolda.
- Mamo jak chcesz go o coś spytać to zapytaj, a nie co chwile się na niego gapisz. - zaczełam się śmiać, bo i mama i Harry sie speszyli.
- Nie, po prostu dziwię się, bo tak nie lubiłaś One Direction, a teraz chodzisz z Harrym Stylesem - wszyscy zaczeli się śmiać.
- Tak mamo ja też był w to nie uwierzyła - wyszczerzyłam się do Stylesa. Porozmawialiśmy jeszcze z 2 godziny i do domu wpadła reszta wraz z Adele. Co Ona tam robi?
- Macie coś do żarcia?! - wydarł sie z przedpokoju Nialler. Rodzicie spojrzeli na mnie pytająco. Kiedy blondas wszedł do kuchni zamurowało go.
- Emmm... Dzień dobry - wypowiedział niepewnie. Wybuchły gromkie śmiechy. Każdy zapoznał się z moimi rodzicami i siostrą. Posiedzieli u nas do wieczora i zaczęli się zbierać.
- No to my już będziemy jechać - zapowiedział tata podnosząc się z fotela.
- Tak. juz pora - usmiechnęła się mama. Razem z harry odprowadziliśmy ich do drzwi.
- A, zapomniałabym. Bo za tydzień są urodziny Marie. Przyjechalibyście do nas? - spytała mama troche zakłopotana. Spojrzałam na lokowatego.
- Tak wpadniemy. dziękuje za zaproszenie. - odpowiedział za mnie i się uśmiechnał. Pożegnalismy się z moimi rodzicami. Ja ich wyściskałam, Hazza przytulił moją mamę i uścisnął dłoń mojego taty.
- I co.... Było się czego bać? - uśmiechnęłam się odwracając w jego stronę. Przytulił mnie mocno.
- No nie, nie było. Ale wiesz... Szok, zaskoczenie i te sprawy. - jak skończył to mówić zaczęłam sie śmiać. ja w sumie tez bałam się jak Oni na to zaregują.
Poszliśmy do salonu. Nialler z Liamem grali na PS3 i wydurniali się.
- Dobra, ja jadę do Pati. - powiedział Niall w połowie gry. - To paaaa - krzykne przez ramię wychodząc z domu.
- CZEEEEEŚĆ! - chórem za nim zawolaliśmy. Dalej wydurnialiśmy się i rozmawialiśmy. Spojrzałam na kalendarz... 11 września...
- OH MY GOD! - wypowiedziałm na głos. Wszyscy się na mnie dziwnie spojrzeli. - Po jutrze urodziny Niallera!
__________________________________________
No siema, siema. Długo nic nie było, ale w końcu jest. Już rozdział 11. Wim, ze musicie długo czekać, ale ja nadal nie mam neta w domu -.- A z resztą dużo problemów i wgl. Wakacje teraz więc postaram się częściej wstawiać rozdziały i ogółem. Wcześniej wspomniany tc będzie 24.07 o godzinie... 16 :) No więc miłego czytania dalszych rozdziałów, ja już wam dupy nie zawracam :)
Kate xx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ułłł .... Trochę się dzieje ! I co będzie z urodzinkami ?! Nie moge się doczekać nowego :)) I pisz częściej :) xx @TheReal_Zielona
OdpowiedzUsuńzajebistyyy <3 czekam na następny ^^
OdpowiedzUsuńzajebisty rozdział....pozdrawiam Klaudia :)
OdpowiedzUsuńŚWIETNY!!!! czekam na NN!!!
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie, blog o mojej ręcznie robionej biżuterii
http://cocorellu.blogspot.com/