oświadczyła mi, że wyprowadzam się do Londynu. Tak dobrze przeczytaliście. Tylko ja się
wyprowadzam.
- Kochanie, jesteś już dorosła. Masz pracę. Tam też sobie znajdziesz. My będziemy się
wspierać i wysyłać co miesiąc pieniądze. - tłumaczyła się jak najęta. Myślałam, że zaraz
wybuchnę. Ale w sumie to nawet dobra opcja. Nowi ludzie, atmosfera i będę miała wolność.
- Dobrze. Ale mam kilka warunków. Ty szukasz mi mieszkania. I ma być ładne. I pomożesz mi
z przeprowadzką. I... Adel ze mną jedzie! - Adele jest moją najlepszą przyjaciółką. Znamy
się od kąd pamiętam. Wszystko sobie mówimy i oczywiście zdarzają się kłótnie, ale takie pięcio minutowe.
- Dobrze. To zadzwoń do Niej. Dobrze, że już znalazłam większe mieszkanie - z uśmiechem mama wyrwała mnie z zamyślenia.
- Ty już to wszystko wcześniej ukartowałaś?! Powiedz mi jeszcze, ze wcześniej już dzwoniłaś do Ad!
- No w sumie to dzwoniłam. - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Dlaczego ona to robi? Nie ważne.
Poszłam do IKEI po pudła do przeprowadzki, bo już p[o jutrze z Adele wyjeżdżamy.
Pod sklepem spotkałam się z przyjaciółką.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! Nie mogę w to uwierzyć! WYJEŻDŻAMY DO LONDYNU! - i rzuciła się na mnie.
Przez ten napad czułości wylądowałyśmy na ziemi. Oczywiście ja to ta na dole.
- Rozumiesz Ty to?! Może spotkamy tam ICH! - zrobiła rozmarzoną minę.
- O nie! Mam nadzieję, że nie będę musiała w tym uczestniczyć. - zrobiłam skwaszoną minę.
- Blaize! Nie rób mi tego.. Wiesz jak mi na tym zależy - zaczęła mnie błagać.
- Miałaś tak do mnie nie mówić! Wiesz, że tego nie lubię. - wkurzona.
- Dobra DI. Przepraszam. Chodźmy już po te pudła. - pociągnęła mnie do wejścia. Kiedy
weszłyśmy zaczął się szał. Kupiłyśmy nie tylko pudła, ale i jakieś poduszki, świeczki itp.
Szalałyśmy jak jakieś nawiedzone. Kiedy podeszłyśmy do kasy mina nam trochę zrzedła.
Ale starczyło na wszystko. Ledwo co dotarłam z zakupami do domu. Od razu pognałam do swojego
pokoju i zaczęłam pakować pudła, bo dużo czasu nie zostało. Już po jutrze z Newcastle jadę
do Londynu z moją Ad. Kiedy zapakoławał już większą część zostawiłam na jutro takie drobniejsze
rzeczy. Około 2 nad ranem położyłam się spać. Byłam wykończona. Sama nie wiedziałam, że mam tyle ciuchów.
Następny dzień spędziłam na pakowaniu i robieniu zakupów. Zszedł mi na tym cały dzień.
Około 12 w nocy padłam w ciuchach na łóżko. Jutro żegnam się z Newcatle.
oo. podoba Mi się. ;3
OdpowiedzUsuńdziękuje ;) ja osobiście uważam, że nie jest takie złe, bo mam jeszcze jedno, które jest beznadziejne ;p
UsuńPodoba mi się :) Czekam na 1 rozdział !
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie : ) Poinformujesz mnie o pierwszym rozdziale ?
OdpowiedzUsuńMilena_x99