niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 4


Stałam tak jeszcze z 5 minut i weszłam na naszą posiadłość. Kiedy weszłam do mieszkania
rzuciłam tylko "idę do siebie" i nawet nie zwróciłam uwagi na to gdzie jest i co robi Ad.
Wpadłam do swojego pokoju i postanowiłam sprawdzić co się dzieje na portalach społecznościowych.
Weszłam na fejsa, a tam miałam zawaloną tablice od znajomych wiadomościami typu "tęsknimy za wami xx",
na tt to samo. Pomiędzy komentarzami zobaczyłam, że niejaki @Harry_Style też do mnie napisał.
Mimowolnie się uśmiechnęłam. A tresć wiadomości była następująca "dziękuję xx było miło ;)"
Coś w moim siedemnastoletnim serduszku tknęło. Niee... Nie mogłam się zakochać w tak krótkim czasie.
I nie w Nim... On jest slawny i może mieć każdą.. Odpisałam mu "mi również było miło brudasie xx"
odpisałam kilku znajomym i zamknęłam laptopa. Do mojego pokoju wparowała Adele i zarzuciła
mnie na wejściu pytaniami.
- Gdzie byłaś? Dlaczego nic nie powiedziałaś? Martwiłam się! - nawijała bez przerwy. - Opowiadaj wszystko!
- No... Byłam z Harrym...
- Z Harrym?! Jak to z Harrym?! - przerwała mi w połowie zdania.
- Gdybyś mi nie przerywała to byś się dowiedziała! - lekko zirytowana. - Byłam z Nim na kawie i na lodach.
- aaaa.. dlatego jesteś cała wysmarowana - ta blond larwa zaczęła się śmiać.
- Tak, między innymi dlatego. I miło było. Nie, nie pocałował mnie - odpowiedziałam widząc jej minę i widząc, że chce mi coś powiedzieć.
Byłam w siódmym niebie i ona chyba zauważyła to, że jestem taka rozanielona.
- ZAKOCHAŁAŚ SIĘ! - zaczęła skakać mi po całym pokoju. Spojrzałam na nią jak na wariatkę
i dołączyłam do niej. Znowu spaliłam buraka. Kiedy przeszedł nam chwilowy atak radości padłyśmy na łóżko.
- Chyba.. chyba tak. - powiedziałam nieśmiało po czym ktoś zapukał do pokoju. Spojrzałam wymownie na przyjaciółkę.
- Prooosze - odparłam patrząc na drzwi. W drzwiach pojawił się mulat.
- Cześć - uśmiech. - schodzicie na dół? - właśnie sobie uświadomiłam, że nie ma zadnego z chłopców oprócz Malika.
_ tak jż idziemy - powiedziałam szybko po czym zeskoczyłam z łóżka. Moja przyjaciółka zrobiła to samo. Juz chciala iść ale pociągnęłam
ją za rękę. Ona mało co sie nie wywaliła, a chłopak poszedł już na dół.
- Co łączy Ciebie i Zayna? - poruszałam śmiesznie brwiami, a ta się zaśmiała.
- No... Też się zakochałam - szczerz- i... no i jestesmy razem. - Kolejny napad radości w naszym wykonaniu.
Kiedy już nam przeszło zeszłyśmy całe potargane na dół do Malika. Kiedy ten nas zobaczył wybuchł śmiechem.
- Hahaha.. trzeba.. hahah... to uwiecznić.. hahah - ledwo co z siebie wydusił i zrbił nam zdjęcie.
- MALIK! TYLKO TO ZNAJDZIE SIĘ W NECIE, A JUŻ NIE ŻYJESZ! - wydarłam się i obie z Ad rzuciłyśmy się na Niego.
Moja przyjaciółka go łaskotała, a ja potargałam mu włosy.
- BLAIZE! JUŻ NIE ŻYJESZ! MOJE WŁOSY!!!! - wydarł się chłopak i zaczął mnie ganiać po całym domu. Wybiegłam przed dom na boso i zaczęłam uciekać.
Kiedy ten już mnie złapał zaczęłam się wyrywać. Czy ja wspomniałam, że mamy basen? nie? to już wiecie co ten ciłek mi zrobił.
Ta, wrzucił mnie do basenu. Ale nie myślcie sobie... Pociągnęłam go za sobą, a za nami wskoczyła Ad.
- Jesteście szurnięte - powiedział rozbawiony mulat. We trójkę zaczeliśmy się chlapać.
Zaczęło się ściemniac i robic chłodno, więc wyszluiśmy z basenu. Chłopak się wysuszył, pożegnał ze swoją nową dziewczyną i poszedł do domu.
- Jak ja mogłam ihc nie lubić? Przecież to było takie dziecinne - śmiałyśmy się z Adele kiedy byłyśmy w trakcie suszenia się.
- Nie wiem, ale dobrze, że się do nich przekonałaś. A dzięki komu to? - spytała wyzywająco moja kochana przyjaciółka.
- No dzięki tobie, dzięki tobie - uśmiechnęłam się i przytuliłam tę wariatkę. kiedy się wysuszyłyśmy poszłyśmy zjesć śniadanie i położyłyśmy się do łóżek.
- Dobra. Ja ide spać. Jest już po jedenastej. - pożegnałam przyjaciółkę i poszłam do łóżka. Wzięłam jeszcze na chwile laptopa i okazało się, że Harry odpisał.
"Ja brudas? Ciesz się, że siebie nie widziałaś xx" zaczęłam się śmiać. "Widziałam jak weszłam do domu. Na szczęście później wylądowałam w basenie xx"
odpisałam i położyła się spać.
Rano się zdenerwowałam. Miałam taaaaaki ładny sen.. Ale nie ważne. Kiedy się obudziłam miałam nad sobą twarz Stylesa.
Myślałam, że jeszcze śpie, ale to było na prawdę.
- Dzięn donry księżniczko - buziak w policzek. - Jedziemy na sniadanie więc sie szykuj.
- niee... jeszcze pięć minuuut. - zaczęłam jęczeć. - która godzina?
- Jest po dziewiątej. Wstawaj czyekam w salonie - powiedział i poszedł sobie. Leżałam jeszcze przez pięć minut po czym znowu zaczął mnie poganiać.
Poszłam do łazienki i odbyłam poranną toaletę. Kiedy zeszłam na dół byłam ubrana, zwarta, gotowa i głooodna.
- No w końcu - posłał mi słooodki uśmiech. - Idziemy na śniadanie? Głody jestem.
- A nie możemy zjesć tutaj? A tak w ogóle co Ty tu robisz? - podszedł do mnie, wziął za rękę i wyprowadził przed dom.
- Przyjechałem, żeby zabrać Cię na śniadanie. Chyba, że nie chcesz - spojrzał na mnie. Speszyłam się i spuściłam wzrok.
- Nie no z chęcią zjem z tobą śniadanie - znów burak na twarzy. Co sie ze mna do cholery dzieje?
- to dobrze, bo już myslałem, że będę musiał Cię zaciągnąc siłą - zaczelismy się śmiac. Otworzył mi drzwi do swojego samochodu.
uhuhu.. jaki dżentelmej. Przez całą droge żartowaliśmy i rozmawialiśmy. Kiedy dojechaliśmy kopara mi opadła.
Zabrał mnie do jakiejś drogiej restauracji.
- Mieliśmy jechac tylko na śniadanie - powiedziałam zdziwiona wysiadając z samochodu.
- No to przyjechaliśmy na śniadanie - wyszczerzył swoje śliczne ząbki i ukazał swiatu te swoje urocze dołeczki.
Wziął mnie za rękę i wprowadził do srodka przepuszczając w drzwiach. Było naprawdę pięknie. Uwielbiał ładne wnętrza.
- Stolik na nazwisko Styles - zwrócił sie do kelnera i wyrwał mnie w tym momencie z zamyślenia.
Kiedy doszliśmy do stolika odsunął mi krzesło. Był naprawde uroczy.
- No to co sobie życzysz? - spytał spoglądając w dopiero co podane menu.
- hmmm... może.. Ale tu jest wszystko drogie - powiedziałam bardziej sama do siebie, ale on t usłyszał.
- Ja zapłacę  - uśmiechnął się.
- Nie.. sama za siebie zapłac..
- Nalegam.. Prosze wybierz co chcesz i nie patrz na cenę - przerwal mi i uśmiechną się. Zowu zrobiłam sie czerwona na twarzy.
- no to ja poproszę naleśniki, a do tego sok pomarańczowy - powiedziałm do kelnera odbierającego nasze zamówienie.
- Dwa razy - dopowiedział Loczek, a kelner odszedł.
- Jak sie spało? - zapytał z zawadiackim uśmiechem.
- Doberze, gdyby KTOŚ mnie nie obudził - wytknęłam mu język.
- Oj no nie gniewaj się. Nie taki był muj zamiar, zeby Cie wkurzyć. - zaczął się tłumaczyć.
- Nie no nie jestem zła, ale następnym razem pamiętaj, zeby mnie nie budzić, bo jestem zła na cały świat - w tym momencie podano nam nasze zamówienie.
Zaczeliśmy jeści i przygladać się sobie w skupieniu. Jego oczy były jak magnez. takie zielone, takie prawdziwe. musze przyznac, że jest niesamowity.
Kiedy skończyliśmy jeść poszliśmy na spacer. Podjechaliśmy do parku samochodem i zaczeliśmy chodzić.
Złapał mnie za rękę i powędrowaliśmy w stronę placu zabaw. Spojrzałam na Niego zdziwiona, ale wyrwalam mu swoją rękę i poleciałam na zjeżdzalnie.
Nawet jak na mnie prawie dorosłą dziewczynę ta zjezdżalnia była OGROMNA. Kiedy wdrapałam się na górę Harry stał i czekał, aby mnie złapać na dole.
- No chodź tu do mnie - zaczął do mnie krzyczeć. Wtem ja zaczęłam zjezdżać. Zjeżdżalnia była kręta i strasznie długa. W końcu wyszło tak, że wylądowałam na Loczku.
- Przeprwaszam - uśmiechnęłam sie i odgarnęlam mu loczki z oczu. W tym momencie poczułam jego usta na swoich. Nie protestowałam, a mój brzuch chyba zaraz eksploduje.
Niestety musieliśmy to przerwać, bo jakies dziecko zaczęło krzyczeć, że chce zjechać, a my mu przeszkadzamy.
Wstałam z Niego i poszlismy na hustawki. Jakies małe dziewczynki rozpoznały go i podleciały z rodzicielkami po zdjęcia i autografy.
Siedziałm na hustawce i patrzyłam jak Hzza uszczęśliwiał te małe istotki. uśmiechałam się sama do siebie. Wtem zadzwonił mój telefon.
- Halo? - odebrałam nawet nie spojrzawszy na to kto dzwonił.
- Gdzie ty jesteś? Czekam na Ciebie, ale chyba się nie doczekam.. Obiad zrobilam - paplała Ad.
- Jestem z... Harrym - dokończyłam szeptem.
- Aaaa.. dobra to ja nie przeszkadzam - i się rozłączyła nie pozwalając powiedziec mi niczego więcej.
- Idziemy? - usłyszałam nad sobą ten głos. Wstałam tylko z hustawki, On złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę samochodu.
- Przepaszam za te fanki - uśmiechnął się przpraszająco.
- Nic nie szkodzi. Ciesze się, że są szczęśliwe z autografu czy zdjęcia  - uśmiechnełam się pod nosem wsiadając do auta.
- Wow. Pierwsza dziewczyna, która nie jest zła za nie poświęcanie jej całej mojej uwagi.. Wiedziałem, że jesteś wyjątkowa. - look w oczy.
No i oczywiście głupia Kat spaliła znowu buraka. Lokowaty odpałił silnik i zaczeliśmy jechać w stronę mojego domu. Kiedy staneliśmy otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść.
- Może dzis zostaniesz? - spytałam z lekko dosłyszalną nadzieją w głosie.
- A wejdę - wyszczerz. Wziął mnie za rękę i weszliśmy do mnie do domu.
- No w końcu jeste... - zaczeła moja współokatorka. - Cześć Harry. Może zjecie obiad?
- TAk zjemy - odpowiedziałam szybko rzucajac porozumiewawcze spojrzenia z moją przyjaciółką.
- Co dziś robiliście? - spytała zaciekawiona Ad kiedy odgrzewałam nam obiad.
- Zjedliśmy śnaidanie, a później poszliśmy na spacer do parku - odpowiedział jej Hazza kiedy ja już miałam jej powiedzieć.
- Taaak. Byliśmy na placu zabaw. Znów czułam sie jak małe dziecko - wyszczerzyłam się na samo wspomnienie zakńczenia przejarzdżki na zjeżdżalni.
- No to widzę, że dobrze się bawiliście. Ja siedziałam przez cały dzień i się nudziłam. - siedzieliśmy tak jedząc i gadając o wszystkim.
Po skonsumowanym posiłku poszliśmy do salonu ogladać film. Usiadłam na kanapie, a obok mnie Harry. Kiedy film się zaczął ten przysunął mnie do siebie i przytulił.
W połowie filmu do Adele zadzwonił telefon więc ta się ulotniła na jakies piętnaście minut. Z kim ona tak gada? Moje rozmyślania przerwal pewien uroczy chłopak w loczkach, który zaczął mnie całować.
Trochę mnie to zdziwiło, ale odwzajemniałam każdy pocałunek. Ulożyłam się tak, żeby było mi wygodniej. Do pokoju weszła moja przyjaciołka, a ja odskoczyłam od chłopaka.
- Zayn dzwonił prosił, żeby Harry wracał do domu. - powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha.
- No dobra. to ja idę. - wstał i skierował się w stronę drzwi.
- Czekaj. odprowadze Cię do bramy. - powiedziałam i niezgrabnie zerwałam się z sofy. Szlismy do bramy w milczeniu. Kiedy już On powinien wsiadać do auta wyjął rękę,
złapał mnie za policzek i pocałował w usta. Na to właśnie czekałam.
- To do zobaczenia. - powiedział z bananem na twarzy.
- Pa - stalam ciesząc się jak głupi do sera i machałam mu na pożegnanie.
Poleciałam biegiem do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Do pokoju weszła Adele.
- WON! -rzuciłam w nią poduszką. Stanęła z dziwną miną wpatrując się we mnie - pogadamy jutro. - posłałam jej anielski usmiech, a ta wyszła zrezygnowana.
Poszłam do łazienki, wziełam długa kąpiel i położyłam się spać w dobrym humorze.


______________________________________
No to jest czwarty. Tak wiem. Jest beznadziejny jak i reszta. Dzięki wielkie za czytanie bloga.
Następny rozdział będzie jak pojawi się chociaż 5 komentarzy. No ale w życiu nie ma nic za nic.
Przepraszam za błędy wszelkiego rodzaju.
Kocham Was
xoxo  Kat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz