poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rozdział 9


Nie mam pojęcia skąd u mnie tyle łez. A cały czas powtarzałam sobie, żeby się zbyt nie przyzwyczajać.
Zasnęłam na ramieniu przyjeciela. Miałam dość wszystkiego.

**********************************

Kiedy rano się obudziłam obok mnie leżał ON. Niewiele myśląc zwaliłam go z łóżka. Łzy
stanęły mi w oczach. Ten zaspany tylko powiedział ała i podparł się na łokciu ze zdziwieniem na mnie patrząc.
- A Tobie....
- WYJDŹ! - tylko to zdołałam powiedzieć. No cóż. Tama nie przetrzymała i łzy popłynęły jak wodospad.
Ten wstał i chciał podejść, ale ja się odsunęłam. Naprawdę był zdziwiony. Pewnie nic nie pamięta..
- Skoro Ty nie wyjdziesz ja to zrobię - zerwałam się z łóżka(na szczęście byłam w dresach),
chwyciłam bluze i wyszłam z pokoju. Kiedy zeszłam na dół na nic nie zwracałam uwagi. Wszyscy coś
krzyczeli do mnie ja jednak to olałam, założyłam buty i wyszłam. Kątem oka widziałam, że Harry chciał za mną biec, ale Lou go zatrzymał. Chodziłam tak i płakałam nieogarnięta ani nic jakieś 2,5 godz.
Kiedy dotarłam do parku usiadłam na ławce, podkuliłam nogi i znów zaczął się mój szloch. Ja już nad tym nie panowałam.
- Przepraszam, ale... Coś się stało? - przede mną stał baaardzo przystojny niebieskooki blondyn.
- Nie... Znaczy w sumie tak - wykrztusiłam łapiąc łapczywie powietrze w płuca.
- Może chcesz pogadać? Jestem Max - powiedział uśmiechając się zachecająco. Usiadł obok mnie.
- No dobra... Ty tez miałeś kiedyś tak, że na twojej własnej imprezie w twoim domu ukochana osoba Cie zdradziła na twoich oczach? - wyjątkowo dobitnie powtarzałam przymiotniki.
- No... nie. Ale to chyba musiał być jakis idiota. - powiedział i objął mnie ramieniem. Co prawda znam go dopiero od jakichś 3 minut, ale wtuliłam sie w niego.
- Nawet nie wiesz jak wielki. a tak w ogóle to jestem Bl....Kat - powiedziałam podając mu rękę. On ja delikatnie ucałował. Usmiechnęłam się do Niego.
- Przepraszam Cię musze wyglądać okropnie - zaczęłam się śmiać wycierając policzki.
- Nie no przecież nic się nie stało. I tak jesteś ładna. - uau.. ja wyglądam jak siódme nieszczęście, a On ze jestem ładna. Oczywiście spaliłam buraka.
- Dziękuję. Przepraszam Cię, ale muszę już iść. Pewnie się o mnie martwią. - wstałam i juz chciałam isc. Max złapał mnie za rękę i zatrzymał.
- A może... podałabyś mi swój numer? Może kiedyś jeszcze się spotkamy - śłłodki uśmiech. Nogi mi się lekko ugieły pod tym szczerym uśmiechem.
- No dobrze. - usmiechnęłam się i napisałam mu swój numer na jego telefonie. - To do zobaczenia - pomachałam mu i zaczełam iśc w stronę domu.
Szłam i zastanawiałam się czy ten idiota już o wszystkim wie czy ja będę musiała mu to powiedzieć. Jeśli ja to tego nie przeżyję.
Znów coś w środku mnie ukłuło kiedy o tym pomyślałam. Uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham. Jak to teraz będzie?
Weszłam do domu. Już na progu rzuciła się na mnie Adele,
- Jezu dziewczyno gdzie Ty byłaś?! Tak się o Ciebie martwiłam - posłałam jej blady uśmiech, który chyba bardziej wyszedł jak grymas.
Usłyszałam jeszcze głosy przyjaciół i te same pytania. Olałam to i poszłam prosto do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i tempo wpatrywałam się w okno.
Jeszcze słyszałam jakies kłótnie na dole, ale nie zwracałam uwagi czego badź kogo one dotyczą. Siedziałam tak i nic się nie liczyło.
- Można? - usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi. Wiedziałam, że to lokowaty. Nie odezwałam się. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Oczywiście ja siedziałam do niego tyłem więc tego nie widział.
- Proszę odezwij się - podszedł do mnie. - Ja nie wiedziałem co robię. Byłem pijany i... - stanał przede mną. Nie podniosłam wzroku tylko gapiłam się bezmyslnie w jego koszulkę.
- prosze nie płacz - zaczał ścierać mi łzy swoimi rękami. Mial je takie ciepłe i delikatne. - wiem, że mnie to nie usprawiedliwia. Ale proszę Cie. Ja naprawde kocham Cię najbardziej na swiecie - spojrzał mi w oczy. Intensywnie myślałam czy mu wybaczyć czy nie.
- To ja juz pójdę - kiedy dochodził do drzwi odwróciłam się.
- Proszę Cię nigdy więcej mi tego nie rób - powiedziałam baardzo cicho. Dziwiłam się, że to usłyszał, bo stanął w drzwiach i patrzył sie na mnie z niedowierzaniem.
Zaczęłam już płakać na dobre. Podszedł do mnie, a ja się w niego wtuliłam jak przestraszone dziecko w swoja rodzicielkę.
- Nigdy więcej - powiedział mi we włosy przyciskając mnie do siebie jeszcze mocniej. Kiedy już w miarę się ogarnełam wpiłam się w jego wargi.
On nie sprzeciwiał się tylko delikatnie i niepewnie odpowiadał na każdy mój pocałunek. W pewnym momencie jego uczucia wyszły na wierzch. Wszystko co robił
srawiało, że przechodziły mnie dreszcze. Jak jeździł mi po karku błonią, jak całował mnie po szyji, jak czułam jego oddech na wsojej skórze.
Wszystko było delikatne, ale i bardzo nasączone silnym uczuciem. Czułam miłość bijąca od jego osoby i w tym momencie uwierzyłam mu. Wiedziałam, że
mówił prawdę. Wjechał swoją ręką pod moją bluzkę, a ustami odnalazł moje usta. Wiedziałam jak to się teraz skończy. I dobrze, bo właśnie tego chciałam.
Już miał zdejmować mi bluzkę biedy do pokoju zapukał Liam. Na szczęście najpierw zapukał. Oboje zakleliśmy pod nosem po czym się zaczęliśmy śmiać.
Nie zmienijąc pozycji, pomijając wyciągniętą juz spod mojej bluzki dłoń Loczka zaprosiliśmy Liama do środka.
- Cześć. Przepraszam, że przeszkadzam, ale obiad już jest - uśmiechna się w drzwiach na widok tego (tak przypuszczałam), że już się pogodziliśmy. Moje przypuszczenia się potwierdziły,
bo kiedy zostawił otwarte drzwi i zbiegł na dół wydarł się "TAAAAK! MAMA I TATA SIĘ POGODZILI!". Nie mogliśmy z Harrym powstrzymać śmiechu. Śmialismy się tak chyba z dobre 10 minut.
Jeszcze zanim wyszliśmy z pokoju ja się ogarnęłam. Zmyłam rozmazany makijaż i uczesałam włosy w koka. Kiedy wyszłam z łazienki, jeszcze Hazza mnie pocałował, powiedział na ucho "dokończymy wieczorem" i zeszliśmy na dół do kuchni.
- I Jak tam gołąbeczki? - zaświergolił złośliwie Zayn. Usiadłam obok Niego i przyjacielsko szturchnełam go w ramię.
- A bardzo dobrze - wyszczerzył się mój chłopak.
- HARRRRRY! JAK MOGŁEŚ MI TO ZNOWU ZROBIĆ?! - zapytał całkiem poważnie załamany Lou. Wybuchłam śmiechem kiedy Harry podbiegł do Niego i rzucił mu się na szyję krzycząc "LOOOOOUIS!, co zaowocowało upadkiem na podłogę.
W moje slady poszła reszta kiedy Hazza zaczął obdarowywać marchewkowatego całusami. LARRY IS REAL! Wyjęłam telefon i zaczęłam to nagrywać. Fani bedą zachwyceni.
- Ej dobra, bo robie się zazdrosna! - nadąsałam się, a Harry podleciał do mnie jak najszybciej i zaczął mnie namiętnie całować.
- Tu się je! - zawołał roześmiany Horan z pełną buzią.
- Ty się tu nie mądrzyj! Kiedy nam w końcu przedstawisz tą dziewczynę? - wykonałam tik brwiami, a blondas spłoną rumieńcami.
- Jaką dziewczynę? - Liam skierował to pytanie do zawstydzonego Nialla.
- No to ja już muszę iść - rzucił szybko i wyszedł nie dokańczając posiłku. To do niego nie podobne.
- Dlaczego ty coś wiesz, a my nie?! - to pytanie skierował do mnie Lou. Ja tylko uśmiechnęłam się z wyższością.
- Bo ja mam od tego ludzi - pokazałam mu język, a ten zaczął mnie ganiać po całym domu. Niestety musiałam przyznać, że jest całkiem szybki. To pewnie przez te marchewki.
Ten marchewkowy potwór zaczął mnie łaskotać! A niech go szlag! Jak by tu go przekonać, żeby przestał? Śmiałam sie w niebogłosy. Przeklęty Tommo! Do głowy wpadł mi pomysł. Nad moją skroną łepetyną zapaliła się żaróweczka.
-Hahahahahaha! Jak... przestaniesz hahahaha to dam... Ci hahaha MARCHEWKAE! - kiedy skończyłam wykrzykiwać ostatnie słowo Boo Bear przestał. Zamarł w bezruchu.
- No dobra. Taka kara wystarczy - podniósł się z ziemi i poszedł na kanape. Cały dzień zszedł nam na wygłupach. Odwalało nam i to równo. Oglądaliśmy też kilka filmów i graliśmy na PS3. Kiedy byliśmy w najmniej ogarniętych pozycjach do domu wbił Horan z jakąś dziewczyną.
Była młodsza i ładna. Bardzo ładna. Drobna i bardzo naturalna. Taka o dziewczyna. Wydawała się bardzo sympatyczna.
- Halo! Ogarnojcie się! - Wydarł sie Horan spoglądając na nas błagalnym wzrokiem. Wiedziałam, że muszę zapanować nad sytuacją, bo nie poznamy tej ślicznotki.
- DZIECIARNIA, SPOKÓJ! - wydarłam się, a wszyscy zamarli.
- No więc to jest...


_______________________________________
No siema, siema! ;D Wiem, długo mnie tu nie było, ale już jestem. Miałam dużo na głowie.
Szkoła, znajomi, problemy rodzinne i załamanie nerwowe... No ale cóż. Różnie to bywa. Jest już rozdział 9! Cieszycie się? ;> Niestety moja działalność na tt jest trochę uboższa, ponieważ nie mam już nawet neta w telefonie -.- więc tu podaje moje gg 4535832. Jestem tam teraz częściej. Już nie mam siły was prosić o komentarze... Ale bardzo mi miło jak jakieś widzę. Życzę miłego i wgl :)
Pozdrawiam Kate xx

5 komentarzy:

  1. uwielbiam to:) juz nie moge doczekac sie kolejnego:)

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDOWNE JAK ZAWSZE, OMOMOMOM <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmm.. fantastyczny! Bardzo mi się podoba, czekam na więcej i TRZYMAJ SIĘ TAM JAKOŚ <3 Jakbyś chciała się komuś wygadać czy coś to wal śmiało do mnie gg: 9431777 :)

    http://beyourseeelf-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo ! ♥ Szybko 10 bo nie mogę się doczekać ! : ) @TheReal_Zielona

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny! <3 Nie mogę się doczekać kolejnego, więc dodaj szybko :)
    @MoreThan_This_x

    OdpowiedzUsuń