- OH MY GOD! - wypowiedziałm na głos. Wszyscy się na mnie dziwnie spojrzeli.
- Po jutrze urodziny Niallera!
*************************************
No tak. Urodziny Daddy Directioner'a były w czasie trasy... A co zrobic dla Niallera?
- Co planujecie zrobić?
- Dzika imprezka w Nandos! - krzyknął Lou i zaczał biegać po całym pokoju.
Taaaak. Dzika imprezka. Każdy wie jak się ostatnia skończyła.
- No dobra. Mam jedno ale.. -zaczełam powoli nie do końca co do tego przekonana. No nie
dziwicie mi się chyba?
- Będę grzeczny. - wyszeptał mi na ucho Harry. - I będę sie trzymał tylko Ciebie. - w tym momencie mocniej mnie przytulił.
- No dobra. To dzwońcie do Nandos i zapraszajcie gości. - powiedziałam wygodniej siadają na kanapie.
-A Ty o będziesz robić? - Lou zrobił jakąś dziwną min, która miała wyrażać... Nie wiem w sumie w jakim celu ją wykonał,
ale każdy się śmiał, a ten biedak stał i wyczekiwał odpowiedzi.
- Ja będę zarządzac porządkiem. Przecież jak was ktoś nie ogarnie to to będzie istny haos i anarchia! - wyszczerzyłam się w triumfalnym uśmiechu.
Wszyscy zabrali się do pracy. Jak mówiłma gdyby nikt się tymi tłumokami nie zają panowałby istny niaład. Więdz do wieczora z milon razy zwracałam uwagę chłopakom jak i zarówno dziewczynom.
Wszysko na jutro miało byś gotowe i to jak najlepiej. Musiało być dopięte na ostani guzik.
Nie wiem jakim cudem i w jaki sposub, ale ja napracowałam się bardziej niż reszta. Co za ironia losu. Wieczorem wszyscy leżeliśmy zmęczeni przed telewizorem po całym dniu roboty.
Wszyscy ledwo żyli, a Harry już przysypiał wtulony we mnie kiedy do domu przyszedł uśmiechnięty od ucha do ucha nasz głodomor.
- SIEMA WSZYSTKIM! - wydarł się z przedpokoju. Loczek az podskoczył wyrwany z pół snu. - A co to? Jakaś stypa? - zaczął zdziwiony wchodząc do salonu.
Prawie nikt nie kontaktował z rzeczywistością. Co, jak, gdzie i dlaczego. Nikogo to nie interesowało. Tylko ŁÓŻKO.
- No to my idziemy spać, a ty Horan idź coś zjedz.- uśmiechnęłam się do Niego prowadząć półprzytomnego Harrego.
Wszyscy porozchodzili się do pokoi tylko zdezorientowany Nialler stał w wejściu. Zaprowadziłam mojego biedaka do sypialni i położyłam na łóżku zdjemując jego ubranie i pozostawiając go w samych bokserkach.
- Ale to też możesz zdjąć i tak samo zrobić ze swoim ubraniem. - złapał mnie za rękę i pociągną do siebie.
- Teraz to już nie śpisz co? A ja musiałam Cię prowadzić, aż na pięrto - uśmiechnęłam się i pocałowałam delikatnie w usta. - Ale tak dobrze to nie ma.-
Wstałam i poszłam do łazienki biorąc pidżamę. Podczas kąpieli dużo myślałam. Bo w sumie bez sensu jest wynajmować to mieszkanie. Albo niech chłopcy się wprowadzą do Nas albo my z Ad do nich.
Ale na razie nie bedę nic mówić. Jak Harry bedzie chciał to sam zaproponuje. Nie wiem kiedY, ALE USNĘŁAM.
~*~
Rano wstałam i czułam się jakbym miała niezłego kaca. A przecież nic nie piłam! Harry jeszcze spał. Wstałam i poszłamdo łazienki wykonać codzienne poranne czynności. Ubrałam się w jakiś dresy i zeszłam na dół do kuchni po jakieś proszki. No głowa mnie niemiłosiernie bolała. A przecież to dziś miałam się zabawić.
Tak, właśnie dziś impreza Niallera. W sumie stwierdziłam, że prezęt kupię tesz Liamowi. W kńcu nie było go jak miał urodziny, bo miła trasę. Musiałam iśc do sklepu. Wziełam proszki i zrobiłam sobie i Hazzie śniadanie. Zaniosłam to do swojego pokoju. Odstawiłam jedzenie na stolik i wgramoliłam się na lóżko.
Położyłam sie obok mojej spiącej królewny i zaczęłam bawić się jego loczkami. One są niesamowite. Dodaje mu uroku. Uśmiechnęłam się pod nosem i dałam całusa temu słodziakowi. Chyba się przebudził, bo przyciągnął mnie do siebie z zamiarem dostania więcej. Nie opierałam sie i oddawałam mu wszystkie całusy.
- Tak mogę się budzić codziennie - wymruczał mi do ucha. Nie to, żeby coś kochanie ale budzisz się tak codziennie pomyślałam. Zaśmialam się i wyswobodziłam z jego objęć. Wzięłam nasze śniadanie i podałam jeden tależ Haroldowi. Nie ma to jak pozywne kanapki!
- Haaaaaaaaaaaaaaarry.. - zaczęłam przeciągajac jego imię. Spojrzał na mnie z miną typu WTF i dalej jadł kanapki.
- Pojedziesz ze mną do sklepu? - spojrzałam na Niego kątem oka. Trochę się zdziwił. - Jak nie chcesz to nie musisz. Poproszę Lou.
- Nie! Pojadę z Tobą. - wspominałam już, że Loczek był mega zazdrosny o Pana Marchewkę? I nadal nie rozumiem dlaczego. Mały kedzieżawy zazdrośnik.
Po zjedzonym śniadaniu zaczeliśmy się ubierać. Przebrałam się w jakieś rurki, swetere i bokserkę i ruszyliśmy na podbój sklepów. kiedy schodziliśmy po schodach zaspane towarzystwo siedziało w kuchnil.
- A wy gdzie idziecie?! - wydarł się z pełną buzia nasz dzisieljszy solenizant.
- Wychodzimy i niedługo wracamy. I nie mów z pełną buzia słońce - krzyknęłam przez ramię i wyszliśmy z domu. Harry wziął samochód i byliśmy gotowi.Po jakichś 10 minutach dojechaliśmy do sklepu.
- Tak właściwie to po co przyjechaliśmy tu? - spytał drapiac się pok karku wolnał ręka.
- Chcę kupić jakiś prezent i Niallowi i liamowi. Nie było was Ja Daddy miał urodziny, bo byliście w tarasie, pamiętasz? - spytałam ogladając półki w sklepie. nie myslcie sobie, że jestem jakaś psychiczna i te półki były puste. Niem, normalnie z towarem.
- No dobra, dobra wiem. - objął mnie ramieniem i zaczęliśmy chodzić po sklepie. Zastanawiałam się co im kupić.
- Co chcesz im kupić? - spytał się jakby mi w myślach czytał.
- Nie wiem. Liamowi chyba komplet widelcuy i żółwia, a Niallerowi... - zaczęłam wytęrzać mój mózg. Troche trudne to było, ale udało mi się!
- a Niallowi bilet na koncert Biebera! - wykrzyknełam i zaczełam dziki taniec radości na środku sklepu. Harry tylko stał i się ze mnie śmiał. ale ja cieszyłam się, że udało mi się wymyslić prezenty. Podeszłam do Niego i pocałowałam go. Ten niechętnie się ode mnie odczepił i poszliśmy w strone sztućców. OMFG! WIDELCE Z TOY STORY! Idealmy prezent dla Daddy'ego!
- BIERZEMY! - krzyknełam i rzuciłam się na widelce. Zapłaciliśmiy za to i trzymając się za ręce poszliśmy do zoologicznego. Mnóstwo zwierzaków! Lubię zwierzeta. Chodziłam tylko i podziwiałam różnokolorowe papugi i rybki, króliki, chomiki. Doszłam do żółwi. jeden od razu wpadł mi w oko. Bez skojarzeń nie jestem zoofilką.
- Poprosze tgo - powiedziałam do jakiejs młodej, ładnej blondynki pracującej w sklepie. Loczek non sptop się na Nia gapił. Aż się we mnie gotowało. kiedy podeszliśmy do kazy nadal nie odrywał od Niej wzroku i jeszcze słął głupie usmieszki... No dzięki Styles. Naburmuszona jak mała dziewczynka wzięłam żółwia i wyszłam. Styles zaplacił i jeszcze chwile tam postał nie zwracając uwagi na mnie.
Poszłam sama do samochodu. Jako, ze miałam kluczyki chciałam odjechac bez Niego, ale stwierdziłam, ze lepiej nie, bo ze złości jeszcze jakiś wypadek spowoduję. Nudzęc się patrzyłam na żółwia.
- Siema mały. Ty to masz dobrze, żyjesz sobie sam i nic oprócz wody i jedzenia do szczęścia Ci nie potrzebne - ZARAZ< STOP! Ja gadam z żółwiem. Gorzej już chyba być nie może. W koncu pan "wiecny flirciaż" styles wróciła do swojej dziewczyny. Chciał dac mi buziaka, ale ja sie tylko odwróciłam obrażona i patrzyłam przez okno albo na żółwia, który chodził sobie po akwarium, które też kupiłam.
- Coś się stało? - spytał zatroskany Loczek.
- Nie nic. Jedźmy, bo bedą się martwić - powiedziałam nie patrząc na Niego. Za dobrze mnie znał i wiedziałam, że nie dopuści.
Całą droge milczałam. Pomyslicie sobie... Co ta głupia cipa robi? Ma Stylesa i jeszcze ma pretensje, że flirtuje z inna... Ale mnie to zabolało. No i to jeszcze tak bezczelnie przy mnie... No ale przeciez wiedziałam jaki On jest. Dojechaliśmy do domu i od razu pobiegłam na górę, żeby nikt- czytaj Liam i Niall - niezobaczyli, że coś kupiłam. Bilety miały przyjść pocztą za jakieś 2 godz. Weszłam do pokoju i zaczełam pakować prezenty. Do akwarium tylko przykleiłam kokardę, a widelce opakowałam w papier ozdobny. Mam nadzieję, że się ucieszą z prezentów. Ktos zapukał do drzwi.
- Moge wejść? - zza lekko chylonych drzwi widziałam najpierw marchewkę, a później Tomlinsona.
- wejdz - powiedziałam najciszej jak się da. - Jak przygotowania do niespodzianki? - spytałam wpatrując się w pakunki przede mną.
- Dobrze. Już prawie wszystko gotowe. Ale nie po to tu przyszedłem. - usiadł obok mnie i bacznie mi się przygladał. Nie wiem czemu, ale momentalnie sie rozpłakałam i wtuliłam w przyjaciela. nic nie mówił tylko przytulił dodając mi otuchy. Siedzieliśmy tak z 15 min. Ja płakałam, a On cierpliwie czekał. Kiedy się uspokoiłam troche przerwał ciszę.
- Chcesz się wygadać? - pokiwałam tylko gową i sie trochę od Niego odsunęłam.
- no... no bo dziś w zoologicznym jak byłam kupić prezent Liamowi.. - tu pokazałam na zółwia. - to Harry... On chyba podrywał taką blondynkę... Ciągle sie na nią gapił i słał głupie uśmieszki... Kiedy już byliśmy przy kasie i Ona zapakowała mi tego zwierzaka to ja poszłam, a On tam został... I dośc długo nie wracał. Nie wiem co Oni tam robili, ale ja siedziałam sama w samochodzie - spojrzałam na mojego towarzysza kontem oka. miał nie ciekawą minę. - i do tego... ROZMAWAIAŁAM Z ŻÓŁWIEM! ROZUMIESZ TO?! JUŻ MI CAŁKIEM NA BANIE PADA. - znów się w niego wtuliłam i kilka łez popłynęło mi po policzkach.
Lou przyuliła mnie do siebie mocniej i starł mi łzy z policzków.
- więc to ten kretyn zrobił.. Ale wiesz, ze On Cie naprawde kocha? Nigdy go takim nie widziałem.. a trochę go znam, niemalże od piaskownicy. - uśmiechnał się pod nosem. - nie masz się co martić..
- Ale Louis ja sie nie martię! mnie to cholernie boli! - spojrzałam na niego. Widział to. Widział to w moich oczach.
- Dobra, skończmy ten temat... - powiedzieliśmy jednoczesnie. Nagła miana klimatu... Zaczęliśmy się smiac jak pojebani. No, ale co poradzić?
- Dobra, ja ide się szykować. Zaraz powinien być listonosz, weź obdierz to co przyniesie i NIKOMU nie pokazuj i przynieś tu do pokoju - powiedziałam i zniknełam w łazience.
____________________________________________
Jest 12! W końcu nie zrobiłm tego tc... trudno, nikogo nie było. Jest dwunasty i ja mam coś dla Was! Filmik dla chłopków z 1D <3 i chciałabym, żeby On nie wiem jeszcze jakim códem, ale trafił do chłopaków. Jesli możecie przesyłajcie, ogladajcie, udostępniajcie i tweetujcie do chłopców :) Z mojej strony to już chyba wszysko :)
P.S: i przeeeepraszam za błędy :) i bardzo proszę jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie. Nawet jak już was informuję napiszcie mi wasze nicki na tt :)
Pozdrawiam Kate xx
Szybko pisz 13 bo nie mogę się doczekać tej imprezy :)) A ten rozdział jest cudownyy :) I tak, chciałabym być informowana :) Z góry dziękuję xx A TC na pewno bym oglądała gdybym była w miejscu gdzie mogłabym oglądać :p Przepraszam ! xx @TheReal_Zielona x
OdpowiedzUsuńświetny rozdział jak zwykle:) z niecierpliwością czekam na kolejny:) TC nie oglądałam bo już nie było mnie na necie... @GosiaGlebocka
OdpowiedzUsuńdawaj mi tu i teraz nowy rozdział bo zabije! nie no żartuje jak zawsze zajebisty i czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuń