OD TEGO ROZDZIAŁU DI TO BĘDZIE KAT.
- Dzień dobry - przywitałam ich serdecznie. Wysiedli z samochodu i uściskali mnie. Traktowaliśmy
się jak rodzina. Kiedy zobaczyli, że nie ma ze mną przyjaciółki zmarszczyli lekko brwi.
- Gdzie Adele? - zaniepokoiła się Jenifer. Czyli mama Ad. Wiedziała, że ja jeżdziłam na wakacje do Londynu
i wiedziała co, gdzie i jak, ale Ad jeszcze nigdy tu nie była. Musiałam szybko coś wymyślić.
- Poszła się przejść po okolicy, a ja byłam na zakupach. pokazałam calusieńki zapakowany bagażnik.
- Pomożemy Ci - zaproponował z uśmiechem Daniel, a Jef odetchnęła z ulgą. Zaczeliśmy zanosić zakupy
do domu, a ja włączyła lodówkę. Wszystko było w tym domu nowoczesne i zapewne bardzo drogie.
- Ale macie mieszkanie!- powiedzieli zachwyceni rodzice mojej przyjaciółki. Napisałam szybko esa do
przyjaciólki, żeby któryś z Nich ją podwiózł, bo jej rodzice już są, a się ściemnia.
Kiedy pochowaliśmy zakupy do lodówki i szafek zajeliśmy się rozapkowywaniem ciężarówki. Ja z Jef
nosiłyśmy moje rzeczy, a Daniel z racji, że jest facetem sam nosił rzeczy Ad.
Po 15 minutach kiedy wyszłam do cięzarówki ujjrzałam blondynkę z jakimś mulatem. Obstawiałam, że to nieden z "nich".
Przytulili się, po czym dziewczyna podzeszła do mnie i wtuliła się we mnie. Spojrzałam na nią z oczami wielkości pięcio złotówek.
- Było cudownie. Chłopcy są nienormalni. Kocham ich głupote. - i zaśmiała się. Ni skomentowałam tego tylko pokazałam jej na cięzarówkę
i odeszłam. Jej rodzice wyszli, przywitali córkę i dalej nosiliśmy.
- Dziewczyny! Ile wy macie tych rzeczy! - zaczął się śmiać Daniel.
- Duuuużo tego. Wiecie co... Nie będziecie jechać, bo już późno. Zostaniecie u nas na noc. - wyszczerzyłam się.
- Dziękujemy, ale bardzo się śpieszymy. Po jutrze do pracy i się nie wyrobimy, a musimy się jeszcze wyspać - powiedziała smutno Jef.
- No dobrze. To spokojnej drogi. - uściskałam ich, po czym zaczęli się żegnać z córką jakby to było na zawsze.
- Papa. Kocham was - krzyczała i machała za nimi Ad.
Gdy zniknęłi za rogiem spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy skakać, przytulać się i krzyczeć.
Zamknęłyśmy bramę i poszłyśmy do pokoi po woli się rozpakowywać. Najwarzniejsze rzeczy wypakowałyśmy i skończyłyśmy ok 4 w nocy więc padłyśmy nawet się nie przebierając.
Rano obudził mnoe hałas z kuchni. Przebrałam się, wykonałam poranną toaletę i lekko nieogrnięta i zaspana poszłam do kuchni.
Kiedy przekroczyłam jej próg stanęłam jak wryta. Znajdowało się w niej 6 osób. Przetarłam oczy i upewniłam się, że nmi się to nie przywidziało.
-Emm... ADELE! DO MNIE! - wydarłam się przez ten hałas. Wszyscy się uciszyli i spojrzeli zdziwieni na nieogarniętą mnie. Moja fryzura wyglądała mnie j więcej jak miloin poplątanych nici.
- Ups... Poczekajcie chwili - zwróciła się do swoich gości. - Co jest? - podeszła do mnie i pociągnęła do salonu.
- CO to ma znaczyć?! Jest godzina... W sumie to, która jest? - spytałam spoglądając na zegarek. Była god. 14.
- O mój boże! Ja tak długo spałam?! - wybałuszyłam oczy.
- No tak. Więc o co Ci chodzi?
- Mogłabyś mnie uprzedzić, że zapraszasz kogoś. A w szczególności ich! - wydarłam się szeptem podkreślając ostatnie słowo.
Wolalam mówić szeptem, bo miałam przeczucie, że ta banda idiotów podsłuchuje.
- O co Ci chodzi?1 Nawet ich nie znasz, a już jesteś uprzedzona. - machnęła rękami w geście rezygnacji i poszła do kuchni.
Poszłam za Nią, aby wziąć sok. Gdy weszłam usłyszałam chóralne cześć. Machnęłam ręką od niechcenia na "cześć", wzięłam sok i poszłam do pokoju dokończyć rozpakowywanie się.
W smie szybko się uwinełam co mnie nie bardzo ucieszyło. W salonie miałyśmy kominek. Poszłam więc tak ze zdjęciami, aby je tam porozstawiać.
Siedzieli tam wszyscy. Kiedy wkroczyłam do pomieszczenia wszystkie paczały skierowały się na mnie. Starałam się nie zwracać na to uwagi.
Panowała cisza. Wow, dziwne, bo do tej pory nie mogłam się tego doczekać. Rozstawiłam zdjęcia i kiedy odwróciłam się ujrzałam uśmiechniętego loczka.
Trochę się przestraszyłam i odskoczyłam na tyle ile pozwalał mi kominek za mną.
- Jestem Harry. Tam siedzie Niall, Zayn, Liam i Louis. - nadal się uśmiechał.
- A Ty jesteś Blaize? - zmarszczył lekko brwi.
- Tak. Znaczy nie mów tak do mnie. Jestem Kat. - powiedziałam lekko zirytowana.
- Okey. Może zostaniesz z Nami? - spytał lekko speszony. Przyjrzałam mu się lepiej. Jest przystojny, ma głębokie zielone oczy i czarujące dołeczki gdy się uśmiecha.
- Może później. Teraz jestem zajęta - powiedziałam szybko, lekko go odepchnęłam i skierowałam sie do siebie do pokoju.
Zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja ich tak nie lubią. Wydają się nawet sympatyczni, a ja zachowuję się jak małe dziecko.
Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. Modliłam się, aby to nie był żaden z Nich. Moje modlitwy zostały wysłuchane i do pokoju wesżła moja przyjaciółka.
- Możesz dać spokuj i chociaż spróbować ich poznać? - rzuciła na samym wejsciu. Wzruszyłam tylko ramionami i włączyłam laptopa.
- Dlaczego Ty ich tak nie lubisz? - klęknęła obok mnie i zrobiła zaciętą minę.
- Ahh... w sumie to sama nie wiem. Jestem uprzedzona do SŁAWNYCH ludzi. - wzruszyłam ramionami. - a tak w ogóle dlaczego tak Ci zależy, żebym ich polubiła?
- No bo... Inna atmosfera by panowała i nie byłoby niezręcznie. - zawachała się na chwilę.
Odwróciłam wzrok z laptopa i spojrzałam na przyjaciółkę. Widziałam, że naprawdę jej na tym zależy i uległam.
- No dobra. Wygrałaś. Ale do razu mówię, że nie obiecuję, że będę miła - i wyszczerzyłyśmy się obie. Pociągnęła mnie na dół.
- Ej! Ludzie. - cisza. - Kat posiedzi z nami i lepiej was pozna - wywróciłam oczami. Wszyscy niepewnie spojrzeli na mnie oprócz Loczka. Ten się tylko uśmiechnął.
- Cześć. - też wymusiłam uśmiech. - śpokojnie nie zjem was. Może zaczniemy wszystko od początku?
Wszyscy zerwali się na równe nogi. Bałam się, że zaraz się na mnie rzucą. Na moją drobną, rudą osóbkę. Tak, jestem ruda.
Jak pomyślałam tak zrobili. Już w chwilę później cała siódenka leżala na podłocze. Najpierw zrobiłam wściekłą mine. Każdy się ma mnie gapił i wszyscy szybko ze mnie wstali.
Ja się tylko zaczęłam śmiać. Odetchneli z ulgą. Podniosłam sie z podłogi i poszłam do kuchni. Po sok pomarańczowy. Kiedy otworzyłam lodówkę prawie nic w niej nie ujrzałam.
Wparowałam do pokoju i przerwałam rozmowę o tym co będziemy robić.
- Mam takie małe pytanko. Kto pożarł takie ilości jedzenia jakie wczoraj kupiłam?! - i spojrzałam po kolei na każdego. Blondas się zarumienił. Przymróżyłam na niego oczy. Troche się przestraszył. Zrobiłam cwaniacką minę.
- No to idziemy na zakupy. - Niall odetchnął z ulga i zaczął się śmiać. Jaki on miał boski śmiech. Gdy wszyscy się ubrali poszliśmy nigdzie indziej jak do TESCO. Chłopcy musieli iść w ciemnych okularach i kapturach.
Kiedy wesezliśmy do sklepu myslałam, że zapadnę się pod ziemię. Zaczeli tak wariować, że to głowa mala. Stałam tylko i z bezradności opuściłam głowę no i facepalm. Nagle poczułam, ze tracę grunt pod nogami.
Podniosłam głowę i ujrzałam rozpromienioną twraz Harrego z zadziwiająco małej odległości. Niósł mnie na rękach. Zaczęłam się wyrywać, ale On był za silny. Wsadził mnie do wózka na zakupy i zaczał udawać wyścigówkę.
Z oddali zobaczyłam jak Zayn z Ad rozbią to samo. Louis pognał do marchewek, a Niall poszedł
do słodyczy. Jedynie Liam jak cywilizowany... Chyba za szybko go pochwaliłam. Kiedy dotarl do lodów, a na lodówce stały plastikowa łyżeczki wszystkie rozsypał i zaczął biegac jak opętany i się drzeć.
Myślałam, że zaraz się rozpłaczę ze śmiechu. Nagle poczułam jak coś lekkirgo walnęło mnie w głowę. To Loczek wrzucał zakupy do koszyka. Usunęłam się na bok i w mgnieniu oka usunęłam się na bok.
- Emmm... Czy moge już wyjśc? - spojrzałam na Niego. On tylko pokręcił przecząco głową i zwolnił. Cały czas się na Niego patrzyłam jak zdejmuje z pułki jakies produkty i zerka na mnie.
- Dlaczego się tak patrzysz? - zwrócił się do mnie. Trochę się speszyłam, a on sie cicho zaśmiał. Dotarliśmy wszyscy do kasy. W końcu! Już wyciągałam portwel, ale chłopcy wydarli się chóralnym "Nie, my zapłacimy!" i byłam zmuszona schować portwel.
Zastanawiałam się jak my się z tym wszystki zabierzemy do domu, ale jakoś daliśmy radę. Weszliśmy do domu, a ja się walnęłam na kanapie i zaczeliśmy oglądać jakiś film.
Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.
______________________________________________________
Cześć. Dzięki za czytanie mojego bloga. Osobiście uważam, że nie umiem pisać.
No to mamy tu już 2 rozdział. Ogólnie mam napisanych o wiele więcej, więc będę
dodawać w miarę możliwości często. Jeśli to czytacie to proszę was o pozostawienie chociaż
opinii. Czy dobry, co jest źle i ewentualne pomysły na dalszy ciąg. Każda wskazówka zostanie wzięta pod uwagę. Dziękuje was bardzo za czytanie. Kocham wszystkich xx
Ogólnie jest fajnie : ) Czekam na kolejny rozdział i zapraszam do mnie :D
OdpowiedzUsuńhttp://girl-dream-1d.blogspot.com/ - jeśli możesz zostaw komentarz