Kiedy się obudziłam było już ciemno. Zasęłam na kanapie. Ad spała wtulona w Zayna, Louis,
Liam i Niall spali porozwalani na podłodze, a Harry spał na drugim końcu kanapy.
- LUDZIE! - wydarłam się. Tylko Ad z Liamem i Niallem się obudziłi. Reszta spała dalej tylko coś pomamrotali.
- No co?! - spytali zaspani. Ja olałam to i poszłam do kuchni. Wzięłam 3 szklanki pełne zimnej wody.
Podeszłam do trzech śpiochów i wylałam je na nich. Najbardziej oburzył się Zayn jak wylałam mu całą szklankę na włosy.
- Nie ma spania! Jest godzina - look na zegarek - O mój boże! Jest 3 w nocy. Jak nie
chcecie iść do domu możecie spać w wolnych pokojach. - wszyscy patrzyli na mnie morderczym wzrokiem.
Wzruszyłąm ramionami i poszłam do kuchni napić się soku. Kiedy skończyłam skierowałam się do swojego pokoju.
Wzięlam kąpiel. Kiedy wyszłam ze swojej łazienki w samym ręczniku na łóżku u mnie leżała Ad.
- Co Ty tu robisz? Spać nie możesz? - szczerz. Zmroziła mnie wzrokiem, ale zaraz rzuciła się na mnie tak, że prawie zleciał ze mnie ręcznik.
- Dziękuje - wyszeptała mi do ucha. - Jesteś najlepsza! Wiedziałam, że zrobisz to dla mnie - pocałowała mnie w policzek i spowrotem usiadła u mnie na łóżku.
Zamknęłam drzwi i usiadłam obok niej.
- Jak tam Zayn? - spytałam lekko szturchając ją w ramię. Ta się zaczerwieniła.
- Jest.. no.. nie wiem jak to opisać. - mój buraczek zaczął się jąkać. Taka czerwona wyglądała uroczo.
Ktoś zapukał do pokoju. To był właśnie Zayn.
- Czy... oj! Przepraszam Kat. Już idę. - szybko zamknał drzwi, a ja poszłam się ubrać w pidżamę.
Pokręciłam lekko głową, a Ad zeszła do Nich na dół. Kiedy już wytarłam włosy położyłam się do łóżka i ponownie zasnęłam.
Rano obudziłam się obok.. Zaraz, zaraz. CO TU ROBI LOUIS?!
- LOUIS?! CO TY ROBISZ W MOIM ŁÓŻKU?! - zepcznęłam go. Biedactwo obudziło się. Ale co On robił u mnie w łóżku?
- Ej no! Co jest? - zaspany był taki bezbronny i spokojny.
- Co jest? Mogę Cię spytać o to samo. Co Ty do cholery robiłeś u mnie w łóżku?! - spytałam trochę zirytowana, a trochę rozbawiona jego miną.
- No booo... Ja się zgubiłem tu i wszedłem do pierwszego lepszego pokoju. I jak się położyłem to myślałem, że kładę się do któregoś z chłopaków...
- Dobra już się nie tłumacz. Ale za kare robisz śniadanie - szczerz. Lou odetchnął z ulgą. Myślał chyba, że go zabiję.
Poszłam do łazienki, odbyłam poranną toaletę i podeszłam do szafy zastanawiając się w co się ubrać. Stwierdziłam, że dziś nigdzie nie wychodzę, to założe drwsy i top.
Kiedy zeszłam na dół zastałam tylko Harrego i Lou jak o czymś zacięcie dyskutowali. Obok stało mnóstwo kanapek.
- Cześć - weszłam do kuchni i chyba przeszkodziłam w dyskusji. Harry rozpromienił się, a Lou podszedł do mnie z talerzem kanapek.
- W ramach przeprosin... Kanapeczki - i podarował mi owy talerz. Zaczęlam się smiać. Po części z miny Hazzy, która wyglądała mniej więcej jak WTF?.
- Dziękuję. A gdzie reszta? - spytałam przeciągając się.
- Liam u Danielle, a reszta jeszcze śpi - odpowiedział Loczek gdy Louis chciał już coś powiedzieć.
- No to idziemy ich obudzić. - wyszłam z kuchni i poszłam do salonu odłożyć kanapki, które miałam zamiar zaraz zjeść.
- Wy budzicie Nialla i Zayna, a ja pójdę do Ad. - rzuciłam do Nich przez ramię. Gdy weszłam do pokoju przyjaciółki to mnie zatkało.
Obok drobnej blondyneczki leżał dobrze zbudowany, ciemnowłosy mulat.
- Ekhm... - odchrząknęłam głośno, a Zayn spadł z łóżka. - Co wy macie z tym spadaniem z łóżek? - wywróciłam oczami, a przyjaciółce posłałam ostrzegawcze spojrzenie.\
- No już! - wrzasnęła Adele. - Wyjdź! - i rzuciła we mnie poduszką. Zaśmiałam się i wyszłam zamykając za sobą drzwi.
Wpadł na mnie zakręcony Harry. - Emmm... Przepraszam - złapał mnie w ostatniej chwili, żebym się nie wywróciła.
- Nic nie szkodzi. - posłalam mu serdeczny uśmiech czym się zdziwił. - Ale już możesz mnie normalnie postawić.
- A tak... Sorry.. - uśmiechnął się. TE DOŁECZKI... Nie Kat opanuj się. - Nigdzie nie mogę znaleść Zayna...
- Tak wiem.. - wskazałam na drzwi do sypialni Ad. Lokowaty wybałuszył oczy. Wzruszyłam ramionami i zeszłam do salonu.
Kiedy tam weszłam zobaczyłam jak blondas dorwał się do moich kanapek.
- Ej! Ale weź mi ze dwie zostaw. To były moje przeprosinowe kanapeczki - udałam obrażoną. Blondas podbiegł do mnie i zaczał przepraszać i przytulać.
Zaczęłam sie smiać, a On poszedł i powiedział, że zrobi mi nowe. No przecież nie będę go zatrzymywać. W drzwiach stał Harry.
- Kat.. - zaczął niepewnie. - .. może poszłabyśzemnnakawę? - powiedział, ale nie do końca go zrozumiałam, bo mówiła za szybko.
- Co? Harry mów wolniej i wyraźniej. - widaćbyło, że się speszył. Posłałam mu zachęcający uśmiech.
- No... poszłabyś ze mną na kawę? - spytał i spuścił wzrok. Byłam zaskochona. Ale kiedy na Niego spojrzałam coś mnie tknęło. Był taki przystojny..
- Tak - odpowiedziałam zanim się zastanowiłam. Co ja powiedziałam? - pomyslałam sobie. No ale trudno... Po ptakach.
- Naprawde? - spytał ucieszony z uroczym usmiechem na twarzy. W moim brzuchu coś zaczęło buzować.. To chyba były "motylki".
- No... tak - uśmiechnęłam się lekko sama do siebie. Usiadłam na kanapie kiedy w tym samym momencie wszedł blondynek z górą kanapek.
- Ja mam to wszystko zjeść? - spytałam przerażona iloscią jedzenia.
- Jak nie chcesz oddaj komuś. Zaraz pewnie Adele zejdzie to już bedzie miała sniadanie - odpowiedział zadowolony z siebie Niall.
Kiedy ja zajabałam się kanapkami do kuchni weła Ad z Zaynem. Kiedy Niall jej powiedział, ze jestem w salonie ta dosłownie przybiegła.
- Nie, nie przespałam się z nim! - krzyknęła mi szeptem do ucha. Uśmiechnęłam się do niej i podałam talerz z kanapkami.
Włączyłam telewizor i wszyscy po zjedzonym sniadaniu przyszli do salonu ogladać telewizje.
- Adele. Musimy uzgodnić co ze szkołą.. Chyba, że chcemy uczyć się w domu.. Moja mama chyba da radę to załatwić. - oczy mojej przyjaciółki były wielkości mniej więcej piłki do ping-ponga.
- W domu! - chórem wszyscy odpowiedzieli, a ja się tylko zasmiałam i wyszłam zadzwonić do mamy. Gdy skończyłam wróciłam, a Adele już wtulała się w mulata.
No co za dziewczyna... Ja usiadłam koło Lokowatego.
- Nuuuudne to... ogladamy coś innego? A może kino? - śmiesznie poruszałam brwiami. Wszyscy mi przytakneli, więc poszłam się przebrać, bo paradowałam w dresach.
Chłopcy oczywiście wybrali horror. Co jak co, ale muszę przyznac, że boję się na horrorach. Przy kasie loczek powiedział mi na ucho : nie martw się, estem przy tobie.
Mimowolnie uśmiech zagościł na mej twarzy. kiedy weszliśmy do sali oczywiście ja siedziałam obok Hazzy, a Ad obok mulata. Siedziałam jak na szpilkach.
Nie lubię horrorów! W pewnum momencie tak podskoczyłam, że prawie spadłam z krzesła. Harry przyciągną mnie do siebie. Cała dygotalam, a On tylko powtarzał, że to tylko film.
Wtuliąłm się w niego jak w misia i zamknęłam oczy. Uspokoiłam się i posłałam mu najpiękniejszy uśmiech jakim kiedykolwiek kogoś obdarowałam.
Kiedy fil się skończył wszyscy mieli ze mną niezlą polewkę, ale ja to olałam. Kiedy chciałam juz iśc w stronę domu razem z innymi Harry pociągną mnie w drugą stronę.
- Ty z Nimi nie idziesz. Idziesz ze mną na kawę... Nie pamietasz? - i uśmiech. Nogi miałam jak z waty kiedy tak na mnie patrzył.
- Pamiętam - czy ja się rumienię? Niee, proszę nie.
- Jesteś urocza jak się rumienisz - uśmiech. No i pięknie. Od kąd pamiętam nigdy się z powodu chłopaka nie rumieniłam.
- To chodźmy - wziął mnie za rękę. Brzuch - jeden wielki śmietnik uczuć. Co ten chłopak z Tobą robi? Jeszcze przed wczoraj goe lubiłaś żadnego z One Direction.
I jeszcze gadasz sama do siebie. No świetnie. Starałam się do tej poru dusić wszelkie uczucia względem chłopaków, ale w tym przypadku chyba mi się nie uda.
Szliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Kiedy doszliśmy do kawiarni zamówiłam karmelowe latte. CHcieliśmy się lepiej poznać. Był naprawdę słodki.
Ale trzeba przyznać się, że buzia to mu się nie zamykała. Często się śmiałam i dobrze czułam się w jego towarzystwie.
- Wracamy? - po chwili kiedy dopiłam ostatni łyk napoju.
- Hmmm... No ok, ale najpierw... Lody - uśmiech. Zdziwił się trochę, ale się zgodził.
- Miałem wrażenie, że mnie nie lubisz... Że żadnego z nas nie lubisz.. - zmarszczył lekko brwi.
- Bo tak było - odpowiedziałam lekko zmieszana. - Jestem uprzedzona do sławnych ludzi, ale już zmieniłam zdanie. - usmiechnęłam się i złapałam go za ręke.
Poszliśmy na wcześniej wspomniane lody. Nieliśmy niezły ubaw, co niestety równało się z lodami na naszej garderobie i twarzach.
- Odprowadzę Cię brudasie.
- Chola, chola. Spójtz na siebie - wytknęłam mu język. Szliśmy i żartowaliśmy całą drogę.
Kiedy doszliśmy pod bramę mojego domu zatrzymaliśmy się.
- Nie wchodzisz? - zapytałam zdziwiona. Chłopaki pewnie jeszcze są, więc dlaczego nie idzie ze mną/
- Nie. Kiedyś trzeba wrócić do domu. - uśmiechnął się zalotnie. Szczerze? Trochę posmutniałam.
- No t... p..- nie dokończyłam, bo poczułam jego usta na swoim policzku. Znowu ucisk w brzuchu - ..aa.
- Mam nadzieję, że do zbaczenia - odsunął się i poszedł w stronę swojego "pałacu".
_____________________________________________________
Dziękuję wszystkim za te ponad 130 wejśc, ale byłabym również wdzięczna za komentarze.
Na prośbę, błaganie ect @DjHoranPL dodaję kolejny rozdział.
Przepraszam za krótkie rozdziały. Tak jakoś wychodzą...
Czekam na wsze opinie i pomysły. Jestescie dla mnie ważni.
Z góry przepraszam za błędy językowe bądź ortograficzne lub jakiekolwiek inne.
Pozdrawiam Kasia xoxo.
Fajnie : ) Znalazłam kilka błędów, ale to nic :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: girl-dream-1d.blogspot.com.
Licze na komentarz ;d