czwartek, 19 kwietnia 2012
Rozdział 1
Z samego rana obudził mnie budzik. byłam zaspana. I nie mogłam w to uwierzyć. Ja - sama - Londyn.
Mam dopiero 17 lat, a przeprowadzam się już od rodziców. W sumie to nie będzie zbyt wygodne.
Kto zrobi śniadanie? Kto posprząta itp? Będę musiała sobie sama robić. Odbyłam poranną toaletę
i zeszłam do kuchni.
- Cześć wszystkim - powitałam pozostałych domowników wielkim uśmiechem.
- Cześć księżniczko - zawołali wszyscy chórem. Podeszłam do lodówki i wyjęłam sok pomarańczowy.
- I jakie uczucia w związku z przeprowadzką? - zapytała mama.
- Jestem przerażona, ale i cieszę się - upiłam łyk soku z kartonu.
- Pomożecie przenieść mi kilka pudeł do samochodu? Tylko te najważniejsze. Resztę zabiorą
rodzice Ad, bo mają taką małą ciężarówkę i wszystko przewiozą. - tak. z Ad jedziemy moim
samochodem. Może jest nie duży, ale bardzo wygodny, al'a sportowy i nam są potrzebne wolne
miejsca tylko dwa z przodu. Nagle Ad wparowała do kuchni.
- Jestem! Moi rodzice już czekają na twoje rzeczy - uśmiechnęła się i wzięła ode mnie karton z sokiem.
Czuła się tu jak u siebie w domu. W drodze do Londynu miałyśmy się zmieniać, bo to miała być dość długa droga.
Stwierdziłyśmy, że zrobimy sobie jeden długi postój w hotelu w Sheffield. Gdy już wszystko było zapakowane i sprawdzone pożegnałyśmy się z moją rodziną.
- Cześć. Będę tęskniła. I odwiedzajcie mnie najczęściej jak się da. - mówiłam do mamy, a oczy miałam zaszklone.
- Dobrze. Masz - wyjęła kopertę i wręczyła mi - to tak na początek. Będziemy Ci przesyłać pieniądze co miesiąc.
W kopercie było 10 000 w gotówce. Podziękowałam rodzicom, przytuliłam i usiadłam za kierownicą.
Mama dała mi klucze i adres po czym odjechałyśmy. Jedna łezka spłynęła mi po policzki. spojrzałam
w lusterka i kiedy mój dom zniknął za rogiem wydarłyśmy się z Adele.
- ŻEGNAJ NEWCASTLE, WITAJ LONDYNIE! - i zaczęłyśmy się śmiać. Podróż dłużyła się niemiłosiernie.
Na noc zatrzymałyśmy się w hotelu. Rano wstałyśmy i ruszyłyśmy dalej. Tym razem prowadziła Ad.
Spałam na fotelu swojego samochodu, kiedy Ad zaczęła mnie szturchać.
- Jesteśmy! - wydarła mi się do ucha. Kiedy otworzyłam oczy myślałam, że mi gały wypadną z oczodołów.
- No to mamuśka się postarała - wyszczerzyłam się. Nie byliśmy biedni, wręcz przeciwnie.
Ale nie myślałam, że mama wynajmie lub kupi nam taką wille! Byłyśmy tylko we dwie, a to
pomieściłoby 7 domowników.
- No to do roboty. Musimy przenieść rzeczy. - Adele poleciała otworzyć drzwi, a ja zaczęłam
wyjmować pudła z samochodu. Kiedy przekroczyłam próg, aż zaniemówiłam. Postawiłam pudło na
podłodze i poszłam oglądać pokoje.
- Zajmuje ten! - wydarłam się kiedy weszłam do wielkiego pokoju. Był czarny z dużymi domieszkami
wściekle różowego. Meble były dobrane i ekskluzywne. Miałam również swój balkon. Zakochałam
się z miejsca. Każda sypialnia miała swoją łazienkę.
- No dobra... Ja biorę ten obok - powiedziała wypranym z emocji głosem Ad. Jej pokój też
był wielki. Był w kolorze lila i połączenia bieli.
- Dobra, wnosimy resztę. Kiedy mają być twoi rodzice? - Spytałam kiedy schodziłyśmy po
schodach.
- Jak ostatnio mówili to będą wieczorem. A my moja droga musimy iść na zakupy, bo przecież nie ma nic do jedzenia.
- Ok. Zaniesiemy to do środka i pojedziemy do TESCO.
Kiedy skończyłyśmy wnosić pudła, zamknęłyśmy drzwi na klucz i pojechałyśmy na poszukiwania
TESCO. Długo nam to nie zajęło, bo mieszkałyśmy prawie w centrum. Spacerkiem z 10 min.
Kiedy zaparkowałam sprawdziłam jeszcze czy wzięłam pieniądze i poszłyśmy do marketu.
- Dobra. Bierzemy wózek i szalejemy - powiedziała poważnym tonem, który mnie trochę zmieszał.
- Emmm.. No dobra. Już się boję - wzruszyłam ramionami i weszłam za Nią. Kiedy przyjaciółka
dorwała wózek dopiero się zaczęło. Jeździła na Nim po caaaałym sklepie. Grzej niż z małym
dzieckiem. Brała do koszyka wszystko co jej wpadło w rękę. Ja w sumie robiłam to samo.
Kiedy prowadziłam wózek, a Ad siedziała w środku zagapiłam się i wpadłam na kogoś.
Okazało się, że jest to jakiś młody chłopak. Był to dość wysoki blondyn z głębokimi niebieskimi oczami.
- Eeee... Przepraszam, zagapiłam się. - powiedziałam trochę speszona, a moja towarzyszka siedziała dziwnie cicho.
- Nic nie szkodzi - blondas uśmiechnął się, a ja odeszłam. Adele zerwała się na równe nogi i wyskoczyła z wózka.
- CZY TY WIESZ KTO TO BYŁ?! - krzyknęła szeptem. Zrobiłam wielkie oczy, bo nie miałam pojęcia o co chodzi.
- Idę jeszcze po Magic Stars'y - powiedziała tylko przez ramię i odeszła do stoiska przy, którym potrąciłam chłopaka.
Ja za tem poszłam do warzyw. Kiedy już wzięłam wszystko co było mi stamtąd potrzebne Ad do mnie podeszła podjarana jak pochodnia.
- A tobie co? - male zdziwienie zagościło na mojej twarzy. W naszym kierunku szła powoli moja niedawna ofiara.
- Niall spytał się czy możemy go podrzucić do domu - normalnym tonem - i poprosił mnie o mój numer - to już powiedziała mi na ucho z westchnieniem.
- Jeśli Ci tak zależy to możemy go podrzucić. Ale Ty prowadzisz, a ja siedzę z tyłu. Wiesz, że ich nie lubię! - powiedziałam lekko obrażona.
Ta poleciała do Niego i ogłosiła mu dobrą nowinę. Ja podreptałam do działu z napojami.
Wzięłam z 5 litrów soku pomarańczowego i jeszcze jakieś inne tego typu rzeczy.
Dochodzili do mnie boje.
- Jestem Niall - wyciągnął rękę w moją stronę. Olałam to i powiedziałam:
- Di.
I poszliśmy do kasy. Adele cały czas rozmawiała i śmiała się z żartów blondynka, a ja starałam
się na to nie zwracać uwagi. Zapłaciłam i zaczęłam pakować zakupy. Moja przyjaciółka chyba
nie miała zamiaru mi pomóc. Kiedy już uwinęłam się z zakupami pojechałam wózkiem pod samochód.
Po chwili Niall z Ad szli ku mnie. Spakowałam zakupy do bagażnika i usiadłam z tyłu. Przyjaciółka
wzięła ode mnie kluczyki i usiedli we dwoje z przodu. Ja włożyłam słuchawki do uszu i jakoś to wytrzymałam.
Kiedy zatrzymaliśmy się pod domem chłopaka zamarłam. Był wielki jak pałac. Zdjęłam słuchawki i zbliżyłam się do okna.
- Sam tu mieszkasz? - zadała pytanie lekko zdziwiona Ad.
- Nie, no co Ty. Razem z chłopakami tu mieszkamy. Może chcecie wejść? - skierował to pytanie do Nas.
Strasznie mnie kusiło, że by wejść tam i obejrzeć wnętrze.
- Jasne - Ad zapodała śliczny uśmiech i porozumiewawczo puściła do mnie oczko.
- Ja nie idę. Jadę do domu. Chcesz - spojrzenie na przyjaciółkę - to idź. Później mogę po Ciebie przyjechać. - odpowiedziałam obojętnie.
- No to chodźmy - zwrócił się blondas do podnieconej jak nie wiem Adele. Wziął swoje zakupy i poszli w stronę domu.
Kiedy wyszłam z samochodu willa(pałac) wydawała się jeszcze większa. Ale ja muszę jechać do domu.
Wsiadłam na miejsce kierowcy i chciałam odpalić, ale Ad z przyzwyczajenia zabrała kluczyki. Myślałam, że ją zabije.
A może zrobią to specjalnie? Zrezygnowana podeszłam do drzwi i zapukałam. Nic. Zadzwoniłam dzwonkiem. Nic. Więc zdecydowałam wejść bez zaproszenia.
Kiedy weszłam oniemiałam. Było tam przepięknie. Zawołałam nieśmiało Adele, ale nic.
Weszłam głębiej i trafiłam do salonu gdzie byli wszyscy. To co zobaczyłam wywołałao u mnie atak śmiechu.
Adele wylądowała na podłodze z kluczykami w ręku, a cała piątka leżała na niej.
- Ekhm.. - odchrząknęłam i od razu pożałaowałam. Wszyscy zwrócili uwagę na mnie i już szli w moim kierunku, żeby się na mnie rzucić.
Zrobiłam minę typu "nie podchodzić, bo zabiję", a oni grzecznie zrezygnowali.
- Adele, zabrałaś kluczyki. Możesz mi je oddać? - spytałam trochę zirytowana. Kątem oka
zauważyłam, że jeden z chłopaków ciągle się na mnie gapi. Był to chłopak w loczkach na oko o rok starszy.
- Tak, już daję Ci Balize. Oj, przepraszam Di. - wiedziała, że wyprowadzi mnie tym z równowagi.
Podeszła dała mi kluczyki, a ja bez słowa wyszłam. Nie lubiłam tych gogusiów. Poszłam do samochodu, otworzyła drzwi i przez ramię widziałam jak wszyscy stoją w oknie i się gapią.
- Idioci - powiedziałam do siebie pod nosem i odjechałam z piskiem. W sumie nie jechałam długo, bo z jakieś 5 minut. Mieszkali dwie ulice dalej. Świetnie- pomyślałam.
Gdy podjechałam do garażu rodzice Ad zagościli pod domem.No to będzie ostro. Zapodałam szeroki uśmiech i poszłam w ich stronę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajne ^^ Czekam na następny !
OdpowiedzUsuńCałkiem, całkiem : ) Czekam na kolejny ;p
OdpowiedzUsuńMilena_x99